![]()
Koncepcja strategii marketingowej i jej wdrożenie - to kompleksowa usługa ciesząca się szczególnym powodzeniem wśród naszych klientów.
Przyczyna jest prosta. Z jednej strony firmy szukają oszczedności, z drugiej chcą maksymalizacji efektów. To wszystko zapewnia im profesjonalny outsourcing usług marketingowych. Oszczędzają więc czas pracowników do innych aktywności, uzyskując precyzyjny plan działań związnych z zewnętrzną i wewnętrzną komunikacją.
Ta prawidłowość dotyczy nie tylko firm z sektora MSP, ale także większych podmiotów, mających w swych strukturach wyspecjalizowane komórki działąjące w obszarze marketingu.
Rośnie nasze zaangażowanie w sektor marketingu politycznego. Kolene wybory i kolejne realne projekty.
Co szczególnie nas cieszy to fakt, że znaczna część klientów, z którymi wiążemy się na czas październikowej kampanii wyborczej, dekalruje chęć współpracy w dłuższym zakresie. Oznacza to że swoje zaangażowanie w sprawy publiczne traktują poważnie a nie doraźnie.
Niezmiernie miłe jest też to, iż przybywa polityków, którzy do Wersji Beta trafiają z polecenia innych.
Koniec czerwca skłania nas do poważnego myślenia o wakacjach i pasażerach, którzy wówczas wybierają kolej by dojechać na swój urlop. Czas przejazdu umilą im oczywiście lipcowy i sierpniowy numer magazynu "W podróży".
To idealny czas dla tego czasopisma, bo z przejazdów pociągami PKP Intercity korzysta wówczas największa rzesza klientów (kilka milionów osób), którzy w urlopowym klimacie jeszcze chętniej i dokładniej zagłębiają się w lekturę magazynu, oczywiście wczasowicze dołączają do najliczniejszych w ciągu "roku szkolnego" grup: przedsiębiorców, managementu średniego i wyższego szczebla, studentów i absolwentów. Co istotne, czasopismo dociera także do klientów zagranicznych korzystających z pociągów międzynarodowych (zwłaszcza BWE - Berlin Warszawa Express, czy tych kursujących do Hamburga, Wiednia i Pragi), których w okresie lipiec-wrzesień przybywa również lawinowo. To więc doskonały moment, by na tych łamach wszystkim im o sobie przypomnieć, pokazać silne strony marki, zapoznać z nową ofertą...
Chcesz zapoznać się z najnowszą ofertą? Napisz do nas!
Lepsza wersja aparatu fotograficznego - PEN, czyli jakość lustrzanki i wygoda kompaktu. Wersja Beta podejmuje kolejne działania dla Olympus Polska.
Wersja Beta i Grupa Partner współpracują przy organizacji eventów i imprez firmowych.
Kooperacja uznanej agencji komunikacji i profesjonalnej firmy zajmującej się kompleksową obsługą imprez ma dostarczyć naszym wspólnym klientom jeszcze lepszy i urozmaicony produkt. Marketing, PR, komunikacja, z jednej strony, oraz techniczny i organizacyjny potencjał, z drugiej, pozwolają nam wspólnie wyznaczać nowe trendy w branży i tworzyć jeszcze doskonalszą wersję obsługi eventów, imprez firmowych i promocyjnych, bankietów, konferencji, koncertów, pokazów...
ZARZĄDZANIE AMERYKAŃSKĄ KAMPANIĄ
Tradycją systemu politycznego w USA jest zjawisko ponawiania kadencji przez aktualnie rządzących prezydentów. Barrack Obama wcale jednak nie może czuć się pewniakiem i musi udowodnić swą siłę w ogniu kampanii. A tu zawsze można liczyć na niespodzianki.
W filmie „Forrest Gump” jest taka scena, w której tytułowy bohater otwierając list opatrzony nagłówkiem z charakterystycznym jabłkiem – logo Apple Computer, wspomina mimochodem, że nie musi się już martwić o pieniądze, bo jego oszczędności zainwestowano w „jakąś firmę sadowniczą”. Od tego momentu w historii – kiedy na gigantów współczesnych rynków wyrosły amerykańskie firmy garażowe i studenckie – Apple, Google, Facebook - inwestycje w nowe technologie zawsze niosły ze sobą obietnicę krociowych zysków. Ich udziałowcy, tak jak Forrest Gump nie musza martwić się o pieniądze, właśnie dlatego, że technologie, na których oparte są tego rodzaju przedsięwzięcia burzą stary porządek i ustanawiają nowy. Innowacje są siłą sprawczą nowej gospodarki, będącej nie tylko systemem naczyń połączonych, ale również rzeczywistością, w której, jak zwykł mówić były prezes Intela Andy Grove „przetrwają tylko paranoicy”. Tylko ci nerwowo oglądający się za siebie w poszukiwaniu nowych pomysłów, technologii, ulepszeń, nowych sposobów patrzenia na świat.
W pewnym sensie z paradygmatu „twórczej destrukcji” skorzystał w swej ostatniej kampanii Barack Obama, przełamując konwencjonalne metody pozyskiwania głosów i w bezprecedensowy sposób wykorzystując nowe technologie (www.youtube...). W tym samym kierunku zmierzają teraz Republikanie - w spocie Mitta Romneya przeplatają się słowa innowacja, inwencja, przedsiębiorczość, właśnie w kontekście stałych punktów amerykańskiego etosu (www.youtube...).
Coraz wyraźniej widać, że rezultat kampanii 2012 rozstrzygnie się nie w procedurach wyborczych, ale na platformach cyfrowej komunikacji. Główną rolę grać w niej będą smartfony, fora internetowe, Facebook, You Tube. I nie chodzi tu o ich wykorzystanie jako kanałów komunikacji pomiędzy kandydatem i wyborcami, ale o stworzenie systemu społecznej aktywizacji na rzecz przyszłego prezydenta. Mechanizm, który okazał się skuteczny w przypadku kampanii Obamy w 2008, arabskiej wiosny (www.huffingtonpost...) i polskich protestów w sprawie ACTA polega na wykorzystywaniu mediów społecznościowych jako ram dla realnego działania.Podczas kiedy potencjalni kandydaci republikańscy za pomocą kanałów internetowych przede wszystkim kształtują wizerunek (są one dodatkiem do tradycyjnej kampanii telewizyjnej), sztab Obamy od początku zachęca do działania - www.youtube... . W tej kampanii nie tyle chodzi o skalę aktywności oficjalnego sztabu kandydatów, ale o sumę aktywności sztabów spontanicznie powoływanych w amerykańskich społecznościach lokalnych.
Scenariusz nadchodzącej kampanii wyborczej najpewniej dowiedzie, że wizja Manuela Castellisa przedstawiona w „Społeczeństwie sieci” bynajmniej nie jest abstrakcją. Nastanie Wieku Informacji faktycznie przyniosło ze sobą nową formułę organizacji społeczeństwa. I faktycznie, na co wskazują badania i obserwacje różnych wymiarów oddziaływań społecznych rządzi się ono teraz logiką sieci. Amerykańska sieć wyborcza to otwarta, zdecentralizowania struktura, która nieustannie może się rozprzestrzeniać – o zwycięstwie zadecyduje skuteczność głównych węzłów (sztabów wyborczych) w ustanawianiu nowych połączeń i powiązań. Castells twierdzi, że konsekwencje tej zmiany w naturze i funkcjonowaniu społeczeństw są na tyle poważne, że powinniśmy mówić o początku nowej egzystencji. Umiejętność tworzenia i koordynowania sieci decyduje współcześnie o zakresie sprawowanej władzy, o faktycznych możliwościach oddziaływania (prawidłowość ta nie dotyczy zresztą tyko kwestii wewnętrznych - www.ted...). I jeśli spojrzymy na komentarze towarzyszące technicznej stronie ostatniej kampanii prezydenckiej w USA, to określenia „rewolucja: i „nowa jakość” przewijały się tam bardzo często.
Nowe środki techniczne trafiły tam bowiem na bardzo podatny grunt polityczno-kulturowy. „Grassroot politics” była od zawsze domeną Amerykanów, nikt na świecie nie potrafi uprawiać jej tak skutecznie jak oni, a za sprawą rewolucji komunikacyjnej, tradycyjne mechanizmy przeniesione zostały na inny poziom. Historia prezydentur amerykańskich podpowiada, że zwycięstwo należy do tych, którzy potrafią wzniecić społeczną energię, przypomnieć Amerykanom, że ich siła jest we wspólnotowości, wyzwolić wiarę w możliwości, które drzemią tuż za zakrętem historii. Tak było, kiedy Franklin D. Roosevelt mówił „Jedyną rzeczą, której powinniśmy się bać jest sam strach”, kiedy John Kennedy mówił „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla swego kraju.” lub też kiedy okazało się że najlepszym przywódcą na trudne czasy kryzysu zaufania do państwa i załamania ekonomicznego, będzie Ronald Reagan, polityk o wizerunku kowboja – zdobywcy, zdolnego wykaraskać się z każdej awantury.
Wybory w 2008 potwierdziły tę prawidłowość. Barack Obama stał się symbolem nowej jakości. 4 lata jego prezydentury pozostawiły za sobą szereg rozczarowań, ale z drugiej strony oczekiwania, które w górę wywindowała „obamomania”, były tak ogromne, że trudno wyobrazić sobie człowieka, który byłby w stanie im sprostać. Wydaje się, że prawdziwy Obama podczas tej kadencji musiał zmierzyć się z popkulturową ikoną, funkcjonującą w wyobraźni ludzi na całym świecie. Jednak o ile
wyobrażenie było niemalże idealne, o tyle realnemu Obamie trudno było za nim nadążyć. Okazał się zbyt konserwatywny, tak samo jak zbyt lewacki czy przesadnie awangardowy. Za mało wyrazisty, a jednak nie dość stonowany. Schlebiający masowym gustom, ordynarnie populistyczny, a zarazem ostentacyjnie podkreślający
przynależność do światowej elity. Za bardzo zapatrzony w strategię na czas Wielkiego Kryzysu Franklina Delano Roosevelta, ale dla innych nie będący wiernym
naśladowcą (www.youtube...) Dla jednych za bardzo Czarny, dla innych – przesadnie Biały!
Sztab wyborczy prezydenta będzie musiał sumę tych rozczarowań wziąć pod uwagę przy opracowaniu strategii. Nie sposób wrócić już do schematów z 2008 roku.
Nie sposób również, bez narażania się na zarzuty o bezideowość, zrezygnować z wszystkich tych chwytliwych haseł
(www.forbes...). Kampania musi więc zaoferować nowe treści w ramach nakreślonych cztery lata temu. Barack Obama musi jeszcze raz powalczyć o optymizm Amerykanów. Przekonać ich, że kryzys – nawet długotrwały oznacza szansę i że na horyzoncie widać już sygnały wykorzystywania tej szansy.
PROGNOZY DLA RYNKU REKLAMOWEGO
Specjaliści prognozują, że w latach 2011-2013 internet będzie najszybciej rozwijającym się medium reklamowym, pozycję lidera utrzyma telewizja, tymczasem segment prasy - poza segmentem magazynów custom publishing - przeżywać będzie regres.
Dzięki takiej dynamice w 2013 roku internet stanie się drugim największym reklamowym medium, z 18,9 proc. udziału w wydatkach (wobec 14,4 proc. w 2010 r.), wyprzedzając prasę codzienną (17,9 proc.).
Największym i jednocześnie stale zwiększającym swój udział w rynku (z 37,0 proc. w 2005 r. do 39,8 proc. w 2010 r. i 40,5 proc. w 2013 r.) medium reklamowym pozostanie telewizja.
Z kolei dla czasopism i prasy codziennej na lata 2011 - 2013 prognozowane są spadki reklamowych nakładów - rocznie średnio odpowiednio o 0,6 proc. i 1,4 proc. Wyjątkiem w tym segmencie będą czasopisma custom publishing które mogą liczyć na średnioroczny wzrost rzędu 2 proc.
WYBORY W SIECI
Na początku października rozstrzygnie się kolejna wyborcza kampania. Wielu ludzi związanych ze światem polityki liczy na poważny wzrost roli internetu w tej batalii. Czy mają rację?
Tak:
- Wciąż rośnie zasięg internetu w Polsce - według danych GUS, w 2010 roku dostęp do internetu w domu posiadało 63,4% gospodarstw domowych.
- Polacy aktywniej korzystają z zasobów sieci - pierwszym wyborem żródła informacji zdecydowanej większości konsumentów w Polsce jest internet.
- Nowe trendy w sieci, reprezentowane zwłaszcza przez portale społecznościowe, są bardzo dobrym narzędziem służącym do kreowania wizerunku w sieci: mobilizacji ludzi wokół jednostek, idei inicjatyw; wielostronnej komunikacji. Nasi politycy, podglądając zagraniczne wzorce, chcą z tych mechanizmów korzystać.
- Dla polityków, ich zaplecza oraz firm dostarczających usług z zakresu komunikacji będą to kolejne (4-5) wybory z internetem w tle. To baza doświadczeń, która pozwala eliminować złe i nieskuteczne działania oraz maksymalizować efektywnośc wyborczego przekazu.
- Rośnie siła internetu jako miejsca generującego informacje. Kilka lat temu polityczne treście pojawiające się w sieci były późniejszą reprodukcją zawartości telewizyjnych audycji czy artykółów w prasie. Dziś często jest na odwrót. Internet to dziś źródło pierwotne wielu newsów politycznych. Więcej! Sieć staje się świadkiem zjawiska "voter generated content" czyli przekazu generowanego nie przez polityków a przez wyborców, zwolenników oni tworzą strony, blogi, fan page, virale...
Nie:
- Z sieci w Polsce korzystają głównie ludzie młodzi 20 - 45 roku życia. Z sondaży wynika, że w tej grupie jest też nawięcej osób, które są zawiedzione polską polityką i nie chcą wcale głosować (najwięcej osób, które nie zamierzają głosować, jest w grupie wiekowej 35-44 lata - wynika z sierpniowego sondażu TNS OBOP).
- Polacy żyją internetem, ale ich realne zainteresowanie treściami politycznymi w sieci jest znikome. Głownymi odbiorcami są nastolatkowie i "młodzi dorośli", których aktywność ma charakter subkultur młodzieżowych - mobilizują się częsiej "przeciw" niż "za", prowadzą z chęcią działania dywersyjne na "wrogich" stronach, działają akcyjnie. W efekcie zrażają innych do polityki i zaangażowania oraz, co ciekawe, mimo swej aktywności sami rzadko uczestniczą w realne polityce, nawet jeśli chodzi tylko o uczestnictwo w wyborach.
- Kampanijna siła wirtualnych społeczności w Polsce jest jeszcze nikła - mogą tylko grupować zwolenników i nieznacznie mobilizować do samego aktu wyborczego. Nie wpływają w widoczny sposób na zmianę preferenci wyborczych.
- Politycy traktują sieć akcyjnie. Nie pomują, że komunikacja przez sieć musi być permanentna i dwustronna. W kampanii następuje gwałtowny wysyp stron, profili, które często mają mieć tylko funkcję doraźnego ogłoszenia - kandydaci nierzadko wcale nie wchodzą w relację z użytkownikami (nie odpisują na maile, posty itd) i porzucają te miejsce tuż po wyborach (nie ważne zwycięskich czy nie). Przykład to choćby obecny i poprzedni premier.
- Zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny przepisy dotyczące zakazu spotów i reklam wyborczych spowodują, że wyborcze sztaby zamiast inwestycji w sieć ponowią dotychczasowe schematy kampanii oparte na skrótowej i głownie negatywnej kampanii w telewizji oraz intensywnej akcji plakatowej.
PRASA BEZPŁATNA W CENIE
W czasie spadku sprzedaży tytułów prasy codziennej nowe rozwiązania oferują marketerom przedstawiciele prasy bezpłatnej, która staje się alternatywnym segmentem do komunikacji z konsumentami.
Wśród atutów tej części rynku wydawcy wymieniają przede wszystkim sposób dystrybucji oraz lokalność i niestandardowość działań. Ważną cechą jest duża elastyczność w dostosowaniu samego produktu wydawniczego czy nośnika do potrzeb reklamodawcy. Dzięki temu bezpłatnym dziennikom i magazynom udaje się pozyskiwać klientów z rozmaitych sektorów. Należy podkreślić przede wszystkim fakt, iż reklamodawca poprzez kampanię w tego typu periodykach uzyskuje gwarancję, że całość nakładu wraz z reklamą trafi wprost do rąk odbiorcy. Dotarcie nie jest uzależnione od takich czynników, jak aktualny poziom zwrotów, co ma miejsce w prasie płatnej. Gazety rozdawane na przystankach i skrzyżowaniach, kierowane pocztą do grupy klienckiej zawsze trafiają do klienta. WIęcej pojedyncze egzemplarze gazet związnych z konkretnymi miejscami (np. rozkładane w sklepach i salonach, czy na pokładach pociągów i samolotów) trafiają częstokroć do kilku lub nawet kilkunastu klientów.
Projekty prasy bezpłatnej, ze względu na sposób dystrybucji, często wykraczają poza powierzchnię reklamową w zwykłej gazecie. Nośnikiem reklamowym mogą być między innymi same miejsca dystrybucji prasy bezpłatnej w ruchliwych częściach miasta. Za sprawą sieci kolportażu bezpłatne gazety codzienne mogą prowadzić kampanie miejskie czy akcje uliczne skierowane do ściśle określonej grupy odbiorców.
To wszytsko jest ogromnie ważne dla klientów, zwłaszcza, gdy w dobie kryzysu muszą ograniczać budżety reklamowe. Wybierają wówczas sprawdzone i skuteczne rozwiązania, takie, które pozwolą na możliwie precyzyjne dotarcie do ich odbiorców. W sytuacji, w której według badań Macroscope OMD blisko 40 proc. badanych deklaruje rezygnowanie z kupowania prasy w celu szukania oszczędności, segment tytułów bezpłatnych ma szansę wyjśc z kryzysu obronną ręką. Tym bardziej, że otrzymując codzienne informacje bezpłatnie w drodze do pracy lub na uczelnię, odbiorcy prawdopodobnie bardziej są skłonni akceptować reklamy zawarte w gazecie niż w przypadku płacenia za tytuł.
REKLAMY W MAGAZYNACH
W kwietniu br. polskie magazyny cennikowo zarobiły z reklam 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Największe wzrosty wpływów reklamowych osiągnęły „Newsweek Polska” i „Tele Tydzień”, za to małe spadki zanotowały „Viva!” i „Claudia”.
Z danych Kantar Media (wcześniej Expert Monitor) przygotowanych dla portalu Wirtualnemedia.pl wynika, że w kwietniu br. cennikowe wpływy reklamowe polskich magazynów były o 10,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. Zauważyć należy natomiast, że wydatki na autopromocję czasopism zwiększyły się w tym czasie aż o 79 proc.
W czołówce zestawienia tytułów nastąpiły spore zmiany w skali roku. Liderująca w kwietniu ub.r. „Viva!” (Edipresse Polska) w kwietniu br. cennikowo zarobiła z reklam 2,9 proc. mniej, przez co została wyprzedzona przez „Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska) i „Twój Styl” (Wydawnictwo Bauer), które zanotowały wzrosty tych przychodów wynoszące odpowiednio 86 i 55,4 proc. Cennikowe wpływy reklamowe mocno w skali roku zwiększyły też „Tele Tydzień” (Wydawnictwo Bauer) - o 74,5 proc., „Pani Domu” (Edipresse Polska) - o 52,4 proc., „Przyjaciółka” (Edipresse Polska) - o 45,2 proc. i „Wprost” (AWR Wprost) - o 41,1 proc.
Mniejsze wzrosty cennikowych przychodów reklamowych osiągnęły „Murator” (Murator SA) - o 22,6 proc, oraz „Polityka” (Polityka Spółdzielnia Pracy) - o 10,2 proc. Natomiast o 10 proc. mniej niż w kwietniu ub.r. zarobiła z reklam „Claudia” (G+J Polska).
DUCH W POLITYCE
Gdy przebrzmiało już zainteresowanie najnowszym filmem Romana Polańskiego, warto przyjrzeć się realnej roli ghostwritersów w nowoczesnej, interaktywnej działalności politycznej.
Kim jest ghostwriter, czy polski autor widmo? W skrócie, to zawodowy twórca, który sprzedaje swój potencjał innym - najczęściej VIP-om, uznanym już artystom, managerom... Najbardziej jednak interesującą rolę pełni on w relacji z politykami.

Dziś, by utrzymać się na topie, potrzeba wielu dobrze przygotowanych słów. Potrzeba odpowiedzi na potencjalne pytania związane z aktualną sytuacją polityczną; dobrze napisanych przemówień - mobilizujących i budujących poparcie; trafnych anegdot dających wytchnienie i słuchaczom i mówcom; wpisów na blogach i stronach internetowych tworzących relacje z wyborcami; artykułów ukazujących myślowe horyzonty; czy w końcu biografii i książek opisujących polityczne wizje i idee, które są nieodzownym elementem w arsenale prawdziwego przywódcy. To wszytko i wiele więcej robią coraz częściej w imieniu polityków zawodowi ghostwriterzy, którzy tali się nieodzownym elementem skutecznego marketingu politycznego.
Widmowi autorzy wyręczają swoich zleceniodawców w różnym zakresie. Czasem wyłącznie redagują ich teksty. Innym razem tuningują je poprawiając całe fragmenty, by nadać całości odpowiedni kształt, rytm i fason. W niektórych przypadkach dostarczają zleceniodawcom pomysłów, idei, wizji do późniejszego rozwinięcia. Są także tacy, którzy wykonują za swojego pracodawcę całość pracy autorskiej. Rodzaj współpracy, jej głębokość zależy od potencjału obu stron, realnych potrzeb i możliwości (także finansowych) zleceniodawcy.
Pozostaje pytanie o etyczną stronę całego przedsięwzięcia. W złożonym XXI wiecznym świecie, ciężko być samotną i samowystarczalną wyspą. Poddostawcy i podwykonawcy, wszelkiego rodzaju outsourcing to dziś chleb powszedni w biznesie, przemyśle, usługach. Niektórzy zżymają się, gdy takie procesy obejmują także inne dziedziny życia, jak działalność artystyczna, czy polityczna. Obszary, w których rola samodzielnego twórcy i indywidualności lidera wydawała się jeszcze do niedawna nieodzowna. W momencie, gdy obie strony zleceniodawca i ghostwriter zgadzają się co do formuły współpracy i wzajemnie wywiązują się z podjętych zobowiązań sprawa wydaje się i prawnie i etycznie czysta. A to, że dziś nie możemy być pewni, czy czytamy prawdziwego Toma Clancy'ego, słuchamy prawdziwej Sary McLachlan, czy delektujemy się osobiście napisanymi przez Baracka Obamę oratorskimi fajerwerkami? No cóż to tylko koszty pędzącej cywilizacji.
ZRÓB SOBIE WŁASNY SLOGAN
Jak stworzyć zgrabny i chwytliwy a przede wszystkim skuteczny slogan reklamowy? Oczywiście można zaprząc do tego copywriterów z agencji reklamowych, ale można też “wziąć się za bary” z naszą ojczystą mową i spróbować stworzyć reklamowe hasło samodzielnie.
Jeśli nie brak nam weny i poczucia humoru, jeśli umiemy dostrzegać ukryty sens w zdaniach innych a mówiąc trafiamy w sedno i potrafimy przekonać interlokutorów, to jest spora szansa że wymyślony na podstawie poniższych wskazówek slogan wcale nie będzie lepszy od tego kupionego w reklamowym kiosku. Nad “mózgami” z agencji mamy jedną niezaprzeczalną przewagę – znamy od podszewki nasz biznes i mocno się z nim identyfikujemy. Niech tylko to silne uczucie do niego nie przesłoni nam potrzeb naszych klientów – pamiętajmy, że to ich chcemy przekonać nie siebie…

* Slogan musi być krótki. Optymalna długość to dwa-trzy wyrazy+ewentualnie nazwa firmy. Choć z pozoru wydaje się to trudne – zawrzeć w jednej krótkiej frazie cały nasz potencjał, to jednak jest to jak najbardziej możliwe. Pomyślmy o tym, że najważniejsze sprawy czy osoby w naszym życiu jesteśmy w stanie błyskawicznie i bardzo zwięźle opisać (w ramach ćwiczeń wymyśl najtrafniejszy “reklamowy” opis dla matki, miłości i przyjaźni).
* Język jakim zwracamy się do klientów musi być prosty (choć nie prostacki), bezpośredni (choć nie przekraczający reguł dobrego wychowania) i zwięzły (choć nie suchy i sztampowy).
* Pamiętaj o poczuciu humoru, odrobina smacznego dowcipu, mrugnięcie okiem może nam tylko zjednać klientów.
* By slogan był łatwo przyswajalny wykorzystaj melodie języka, rym, albo istniejące w języku zwroty, powiedzenie, idiomy. Nawet przy promocji nowych technologii nie warto odwracać się od historii naszej mowy, klisze kulturowe są silniej w nas wdrukowane niż to by się z pozoru mogło wydawać.
* Zwrot reklamowy powinien przekazywać klientom główne korzyści z posiadania danego produktu, korzystania z danej usługi, zakupu danej marki. Można to osiągnąć w sposób dosłowny (np. używając choćby takich określeń jak tani, prestiżowy, jakościowy, nowoczesny itp.) lub bardziej metaforyczny (choćby tak spróbujmy wyobrazić sobie uczucia towarzyszące zadowolonemu z naszego produktu klientowi i opisać je – tak powstał słynny zwrot “Coca-cola. To jet to!” (autorstwa Agnieszki Osieckiej)
* W naszym haśle warto przemycić różnicę między naszym produktem a konkurencyjnymi wytworami. Oczywiście należy tu przestrzegać prawnych ograniczeń, zasad zdrowej konkurencji i zwykłej przyzwoitości. Jako, że jednak na rynku nie ma dwóch takich samych produktów warto to uświadomić klientom, wzmacniając pozytywny przekaz związany z naszą marką/produktem.
* Musimy starać się przekazać odbiorcy wiarygodny wizerunek naszej marki/produktu i sprawić by poczuł chęć jego posiadania. Najlepiej osiągnąć to wiążąc go w sloganie z społecznie pożądanymi wartościami – młodość, pozycja społ., dobry wygląd czy zdrowie itd.
Archiwum

